ZERO Wszystko i nic. Nie szukaj niczego ciekawego, bo i tak nie znajdziesz... tekla w swej prostocie i głupocie, na przekór wszystkim i całemu światu..
Blog > Komentarze do wpisu

Spotkania z ludźmi ze świata wirtualnego

Tak czy nie? Za i przeciw!

Czy warto ryzykować?? Czy lepiej nie zostawić świata wirtualnego z dala od realnego?
A to zależy.

Wirtualne znajomości bez przyszłości, bez możliwości, planowania się spotkać  mają wiele zalet, takiej osobie można napisać wszystko (z wyjątkiem hasła do konta bankowego), czego nie powiedziałoby się osobie z reala, bez strachu pogardy, jak coś to zjebie wyzwie raz, ale nie będzie się to za Tobą ciągło dłużej, zawsze można potem delikwenta zablokować, a człowiekowi jednorazowo na sercu lżej, że się wygadał… A jak nie wyzwie, a zrozumie, porozmawia dłużej, to już w ogóle idealnie. Można naprawdę podzielić się z osobą, której się nigdy nie widziało największymi sekretami życia, bez obawy krzywych spojrzeń i problemów z późniejszym patrzeniem sobie w oczy.
Osoby wirtualne czasem też się przydają do celów ,,naukowych’’, ja często wykorzystuję takie osoby do odrabiania prac domowych, kiedy potrzeba mi jest dużo informacji, a mam mało czasu do ich zebrania, czy zwyczajnie nie działa mi Internet, za to działa gadu-gadu (też tak macie? Ja tak mam bardzo często:-/) ,,Kamil szukam tego i tego i jakoś nie mogę znaleźć, miałbyś chwilkę aby mi pomóc?’’ ,,A czemu nie? I tak nic ciekawego nie robię’’ i chwilę potem mam odpowiednie linki, czy fragmenty tekstów. Taki jeden kolega jak mi Internet siadł zrobił za mnie kiedyś praktycznie całą pracę z polaka, którą to potem tylko z gadu-gadu wkleiłam do Worda i naniosłam poprawki kosmetyczne, zajęła kilka porządnych stron. Ocalił mnie tym sposobem od jedynki i zbędnego stresu, kto z reala byłby taki pomocny i poświęcił człowiekowi tyle czasu?
Kiedyś mówiłam sobie, spotkanie z kimś wirtualnym nigdy! Potem poznałam Karola (tego od pracy z polskiego), strasznie chłopinie zależało na spotkaniu, z naciskiem na luźną znajomość, bez związku, zwykłe spotkanie, po roku pisania zaczęłam się zastanawiać, a czemu by się nie spotkać? To chłopina se dziewczę znalazła i już mu przestało zależeć.
Po Karolu powiedziałam sobie ,,spotkanie wirtualne, to tylko z kimś z kim piszę już bardzo długo’’. Potem planowałam spotkanie z innym chłopię, mam zdjęcia jego dowodu osobistego, nazwisko, wszystkie informacje które mogłabym przeciwko niemu wykorzystać jak coś, ale ono wciąż czeka na realizację…
Dobry zwyczaj nie planować!
Z własnej praktyki wiem, że najlepsze są takie przypadkowe, niezaplanowane, spontaniczne spotkania, takie, że ktoś komuś puści hasło, druga osoba podłapie, ,,a czemu by nie?’’ i już, one zawsze dochodzą do skutku!
Sama spotkałam się osobiście z kilkoma osobami ze świata wirtualnego, praktycznie z samymi kobietami i z jednym chłopię, które mnie na naszej-klasie dorwało przez znajomych, znajomych, znajomych czy jakoś tak iśmy się spotkali, nawet się pospotykaliśmy trochę i nawet tliła się nutka nadziei na cudowny związek, ale przypałętał się pechowiec roku i wszystko zepsuł (przynajmniej w tej znajomości :?) ), jest inny związek, również cudowny, a z owym chłopię wciąż mam bardzo dobry kontakt. Uczestniczyłam też w pewnym zlocie, który to nawet podobno, ale to bardzo podobno organizowałam. Zlot nie jest zwykłym spotkaniem ze świata wirtualnego, tu już jest większa grupka osób, więc ich pod jeden paragraf ,,spotkania’’ bym nie ujęła. To nie to samo. Wszystkie takowe wydarzenia wspominam bardzo dobrze i niczego nie żałuję, baaa dacie wiarę?! Wciąż żyję, a do tego nikt też mnie nie zgwałcił, nie pobił, ani też nie okradł…
Ale nie o tym miało być.
Na dzień dzisiejszy po tylu latach ukrytego życia wirtualnego, nie ma nic przeciwko takowym przedsięwzięciom. Spotkania wirtualnie w głębi duszy nie są złe, pod warunkiem, że spotykające się osoby są w miarę poważnymi ludźmi, a nie dziećmi, czy wczesnymi nastolatkami (no wiecie naście lat to też jedenaście!). Przed spotkaniem z daną osobą warto wymienić się z nią jakimiś danymi osobistymi, zdjęciami, a samo pierwsze spotkanie zaplanować w miejscu publicznym w którym zawsze jest dużo ludzi, tak abyś czuł/czuła się komfortowo i bezpiecznie. Pamiętaj bezpieczeństwo jest najważniejsze! Ludzie wirtualni to zwykłe osoby, tylko poznane w taki, a nie inny sposób, z niektórych takich znajomości wychodzi naprawdę coś wspaniałego, a bez Internetu nie miałaby one miejsca. Nigdy nie wolno zakładać ze osoba z drugiej strony łącza jest dobra, ale czemu od razy, że jest to seryjny morderca??

piątek, 21 sierpnia 2009, teklunia0

Polecane wpisy

Komentarze
2009/08/21 15:16:23
Wirtualnych znajomych mam 2. Z tymi dwiema osobami nawet się spotkałem . Najlepiej jest nic nie planować pełen spontan ogólnie z tymi osobami pisałem 2 lata za nim się spotkaliśmy. Mile to wspominam, ciągle utrzymujemy ze sobą kontakt.
-
teklunia0
2009/08/21 16:39:48
subtopic
No, a ja z tymi co mi się udało spotkać, to wcale nie pisałam tak długo z większą intensywnością. Tak spontanicznie najlepiej, nic planowanego nie wypaliło, zawsze coś musiało przeszkodzić. :?)
-
2009/08/21 19:01:32
Subtopic
I co? Ty też żyjesz? Ciebie też nikt nie zgwałcił, ani nie okradł?? No popatrz...
-
2009/08/22 11:05:31
no nikt nie okradł nikt nie zgwałcił w ogóle tak jakoś nie miałem podczas różnych wyjazdów akcji żebym musiał się bronić przed napastnikiem...To już u siebie na osiedlu jest gorzej bo np 2 razy mi koleś przed twarzą nożem wymachiwał .

teklunia

Zdarzyło Ci się podróżować na stopa?
-
2009/08/22 16:25:15
subtopic
Nie zdarzyło mi się podróżować na stopa.

Ale nożem też mi nikt nie wymachiwał. :?)
-
2009/08/22 17:20:00
Dobrze , że szybko biegam :) a podróże na stopa też są śmieszne...ludzie wtedy bardzo otwarci i mówią takie rzeczy których by z pewnością innym nie powiedzieli ale fakt jesteś dla nich osobą nieznaną której pewnie nigdy nie spotkają
-
2009/08/22 20:06:48
A ja mam zamiar spotkać się w najbliższym tygodniu z tą moją daj borze przyszłą współlokatorką, współmieszkanką o której raczyłam Ci Tekluniu opowiedzieć:)
Boję się tego spotkania a zarazem jestem wewnętrznie podekscytowana, sama nie wiem czemu, ale w moczu czuję że fajnie będzie bo czemu by nie: ? Już odliczam dni, pakuję się i trwam, trwam w czuwaniu:)
Wtrące się do rozmowy z subtopic-em (tak, wścibskość to moja druga zaleta zaraz po skromności:) nigdy nie jechałam na stopa ale też, nie pojadę i nikogo nie wezmę bo nie;| Moi rodzice kiedyś wzieli "klienta" to nie dość że se zawiózł dupę za free to jeszcze okradł starszych. Tak to się nazywa wdzięczność. Nawiązując do poprzedniej notki to kiedyś śniło że mi się, że jadę na stopa a potem gonił mnie jakiś zbereźniak ohydny, nie wiem co było, się zdarzyło czy mnie dopadł czy też nie bom się obudziła;/

A nawiązując znowu do tematu odnośnie tego że naprawdę nie wiemy kim jest ta osoba i takie tam, to naprawdę głupie podejście do sprawy. Ostatnio poczełam czytać książki (też mi się zdarza) w pracy głównie, bo nudzi mnie się i tak aby zbić czas. Czytałam ostatnio książkę autorstwa Khady - kobieta z Afryki z plemienia na S (zbyt mądre słowo na mój blondyński łep;) w każdym razie, tamtejsze kobiety wychodzą wirtualnie za mąż. Polega to na tym, że facet szuka sobie żonki,( którejś z kolei bo poligamia jest u nich na porządku dziennym, a małżonki żyją razem w jednym domu, gotują, opiekują sie nawzajem swymi dziećmi.) ta żonka pochodzi z rodziny, jest kuzynką nawet nie jakąś daleką (czego ja nie pojmuję, przecież bliskie pokrewieństwa powodują choroby o których tutaj nie ma mowy; ?) "pan młody" pyta się ojca czy znajdzie mu żonę, ten z kolei w rodzinie szuka dziewczyny, hmm dziewczynki bo bohaterka akurat wychodząc za mąż miała 13 lat;/ Ojciec córce oznajmia że wychodzi za mąż, ona go nie zna, nie widziała, nie gadała ani przez gg ani takie tam. Może się sprzeciwić ale nic to jej nie da bo nie. Faceci tam są panami, nie ma u nich słowa "równouprawnienie". W każdym razie mężczyźni (panowie) idą do meczetu, się niby modlą, a w tym czasie kobiety nakładają mężatce jakieś tam przepaski i od tego momentu jest żoną, nie może wychodzić z domu ani widywać się z kumplam ( z koleżankami może ale nie z facetami)i. Aktualnie czeka tylko na przyjazd małżonka aby skonsumować związek:)
A tu wszyscy oburzeni że niby wirtualność to zuo! Aż cisną mi się słowa mego byłego "my i tak jesteśmy sto lat za murzynami:)"
Się rozpisałam jak dziki jeleń;/


-
2009/08/24 11:26:39
subtopic
Wszystko jest fajne, puki nie stanie się nic złego.

luupstyka
Oj dłuższego to się nie dało... :?) Normalnie orgazmu dostałam na widok ilości tylu literek!!

Życzę Ci miłego spotkania z tą dziewczyną, bardzo bym chciała abyście się polubiły i aby Wam się dobrze razem mieszkało. Z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że nie ma niczego gorszego gdy mieszka się daleko od domu w celach kształcenia, niż trafienie na niewłaściwe osobowości i męczenie się z nimi miesiącami. Masakra!!!:-/

Każdy ma prawo wtrącić się w dyskusję która się toczyła wcześniej i ją skomentować. Głupotą jest pytanie ,,mogę?'', mówienia ,,wtrącę się'', na blogu każdemu jest prawo się wtrącić, skomentować, to co jest napisane, zarówno w tekstach jak i w komentarzach.

Ja też raczej na stopa nikogo brać nie zamierzam, sama też posługuje się innymi środkami komunikacji i jakoś sobie radzę.

Co do snu o którym wspomniałaś to no cóż, skoro się obudziłaś, to nic się nie stało, sen się skończył i prysł. Uciekłaś z niego i tyle! :?)

,,A nawiązując znowu do tematu odnośnie tego że naprawdę nie wiemy kim jest ta osoba i takie tam, to naprawdę głupie podejście do sprawy.''
Czemu głupie? A w gruncie rzeczy wiesz z kim piszesz? W internecie można ludźmi manipulować na wszystkie strony, wiem co piszę, bo swojego czasu byłam w tym naprawdę dobra. Wszystko zależy od człowieka, wszystko jest dla ludzi, byle tylko pamiętać o bezpieczeństwie. Jeśli człowiek dogada się z własnym rozsądkiem to nie ma żadnego problemu.

Bohaterka wychodząc za mąż miała 13 lat, jak u cyganów! Ostatnio było głośno w wiadomościach, że w Polsce doszło między cyganami właśnie do takiego małżeństwa gdzie dziewczynka miała 13, albo 14 lat (nie pamiętam dokładnie) i potem jej męża po sądach ciągano, za współżycie z własną żoną (nieletnią poniżej 15 roku życia).

Ja tam jestem bardzo zadowolona ze swojego życia wirtualnego. Przybrałam nastawienie, że może mi się ono mieszać z realnym, że może się ono przekształcać w realne i jakoś żyję. Jeśli kogoś wirtualność nie kręci na zasadzie ,,spotkajmy się'', a jedynie ,,piszmy sobie'' to czemu nie? Wszystko zależy od człowieka i jego sposobu na wirtualność i świat.

Pozdrawiam!